Dlaczego sufity spadają i ściany pękają ?!
Dla wielu z nas budowa domu to inwestycja życia. Oszczędzanie przez lata, długie poszukiwanie właściwego projektu, nieskończone dyskusje jak ma wyglądać wymarzone miejsce na Ziemi - dom.
Potem kredyt i niepewność czy poradzimy sobie ze spłatą , czy wybraliśmy dobrą technologię budowy, czy znajomi polecili nam rzeczywiście dobra ekipę, czy będziemy mieli czas przypilnować, czy. .. pytania można mnożyć bez końca.
Mam nieodparte wrażenie, że z budową domu jest jak z wychowaniem dzieci. Inwestujemy w ich wykształcenie , stwarzamy warunki do rozwoju, wybieramy najlepsze szkoły , odmawiamy sobie wielu rzeczy po to aby dzieci wypełniły nasze marzenia. A tak naprawdę jak będzie, zależy od wielu czynników, między innymi od tego jak się do procesu wychowania przygotujemy i jakich wyborów będziemy dokonywali.
Z budową jest dokładnie tak samo. Zarówno w wychowaniu jak i budownictwie pojawiają się mody, nowe trendy, niektóre z nich przemijają a niektóre na trwale wpisują się w narodową tradycję budowania.
Tak jest z gipsem w budownictwie, który od ponad 10 lat stał się dominującą technologią w wykańczaniu domów i mieszkań. Nie potrafimy sobie wyobrazić budowania bez gładzi gipsowych, tynków i płyt gipsowo-kartonowych.
Zastosowanie tych materiałów (czy raczej technologii) pozwala skrócić czas budowy, uzyskać wysokiej jakości powierzchnie, czy realizować najśmielsze aranżacje. Z pewnością jest to dobry wybór , czego dowodem są badania przeprowadzone przez firmę Rigips, z których wynika, że 74% inwestorów chciałoby mieć tynki gipsowe na ścianach swoich domów, a 91% uważa, że najlepszą technologią wykańczania poddaszy użytkowych jest płyta gipsowo-kartonowa.
W tych samych badaniach respondenci (43%) zauważają niebezpieczeństwa związane z zastosowaniem technologii gipsowych, takie jak:
- pękanie i odpadanie tynków
- pękające spoiny płyt gipsowo-kartonowych na sufitach i ścianach
- widoczne połączenia pomiędzy płytami gipsowo-kartonowymi.
Zagrożenia, które zostały wymienione przez uczestników badania mają swoją przyczynę w trzech elementach:
- warunkach wykonywania technologii gipsowych
- materiałach użytych do zabudowy
- jakości (profesjonalizm) wykonawstwa.
Warunki wykonywania technologii gipsowych.
Tak jak w każdej dziedzinie życia tak i w budownictwie na wszystko jest odpowiedni czas. Pośpiech i chodzenie na skróty może mieć fatalne skutki w postaci awarii budowlanych czy tez wyglądu nie spełniającego naszych oczekiwań.
Każda technologia gipsowa (niezależnie od tego ,czy jest to tynk czy system z płyt gipsowo-kartonowych) wymaga następujących warunków:
- temperatury wewnątrz budynku musi być wyższa niż +5 C
- podłoże musi być stabilne i mocne, niezawilgocone i nieprzemarznięte
- chłonne podłoża powinny być zagruntowane preparatami obniżającymi chłonność
- podłoża o niskiej przyczepności muszą być zagruntowane preparatami poprawiającymi przyczepność
Ponadto, w przypadku prac z użyciem płyt gipsowo-kartonowych, wilgotność względna nie powinna przekraczać 70%, a wszystkie prace mokre winny być zakończone.
Nie dotrzymanie powyższych warunków będzie skutkowało:
- odpadaniem tynków gipsowych od podłoży
- pękaniem spoin pomiędzy płytami gipsowo-kartonowymi
- nierównościami płyt gipsowo-kartonowych (wybrzuszenia spowodowane nadmiernym zawilgoceniem i gwałtownym schnięciem)
Usuwanie powyższych usterek może być pracochłonne i dość kosztowne, a końcowy efekt bardzo wątpliwy. Dlatego zalecam spokój i cierpliwość. Tynkom gipsowym dajmy schnąć 2 tygodnie w warunkach naturalnych (nie należy stosować nagrzewnic gazowych - gdyż spaliny to m.in para wodna ), umiarkowanie wietrzmy pomieszczenia (nie powodując przeciągów). Jeśli chodzi o płyty gipsowo-kartonowe to rozpoczynajmy montaż po wykonaniu wszelkich prac mokrych, kiedy wilgotność w pomieszczeniach nie przekracza 70%. To proste - wystarczy nauczyć się i przestrzegać powyższych reguł. A teraz coś bardziej skomplikowanego!
Materiały
Wydawać by się mogło, że w czasach "eldorado materiałowego" , gdzie problemem nie jest dostępność nawet wymyślnych materiałów czy technologii, a raczej zasobność naszych kieszeni, nie czeka nas żadne niebezpieczeństwo. Przykro jest skonstatować fakt , iż tak nie jest. Co chwila, producenci markowych materiałów budowlanych alarmują ,że stajemy się "śmietnikiem Europy", że zalewa nas fala tanich, wątpliwej jakości, materiałów ze wschodu ,zachodu ,północy i południa -jednym słowem zewsząd. Nie jest prawdą, jakoby złe materiały pochodziły tylko z zagranicy. W Polsce aż roi się od "garażowych" producentów, którzy nie mając żadnego zaplecza badawczo-naukowego próbują konkurować z uznanymi markami. Wykorzystując tanie surowce, niedoskonałą technologię znacznie obniżają cenę produktów. Prowadzi to do tzw. wojen cenowych, na których my klienci możemy skorzystać pod warunkiem, że kupimy produkt który nadaje się do użytku.
Tylko skąd mamy wiedzieć, który materiał nadaje się do stosowania a który nie.
Według polskiego prawa każdy wyrób budowlany dopuszczony do obrotu powinien być zaopatrzony w znak "B". Znak ten wydaje się na podstawie Deklaracji Zgodności z Polską Normą bądź na podstawie Certyfikatu Zgodności z Polską Normą jeśli takowa istnieje. Jeśli Polska Norma na dany wyrób budowlany nie istnieje , producent danego wyrobu musi zdobyć Aprobatę Techniczną (AT) i na podstawie tejże Aprobaty, deklarując zgodność z AT otrzyma znak "B" uprawniający do wprowadzenia danego wyrobu do powszechnego stosowania.
Wydawać by się mogło, że system dopuszczeń do stosowania jest szczelny i zapewnia nam, użytkownikom, pełne bezpieczeństwo. Rzeczywistość jednak jest zupełnie inna! Niejasne kryteria wydawania aprobat , często błędna metodologia badawcza (o tym później), brak systematycznej kontroli rynku materiałów budowlanych, niskie kary i ich mała funkcja odstraszająca itp. powodują , że "sufity nam spadają a ściany pękają". Powyższe problemy jak w soczewce skupiają się na rynku płyt gipsowo-kartonowych.
Producenci płyt g-k przez lata byli i pewnie będą największymi klientami Instytutu Techniki Budowlanej w Warszawie - jednej z dwóch placówek naukowo-badawczych, mogących wydawać aprobaty, badając tzw systemy suchej zabudowy wnętrz, czyli np.: ściany działowe, sufity podwieszane, okładziny ścienne czy poddasza. W aprobacie znajdziemy dokładny opis z jakich elementów powinny składać się poszczególne systemy (ściany, sufity, etc.) oraz jakie parametry użytkowe powinniśmy otrzymać - czyli jaką sztywność, ognioodporność i izolacyjność akustyczną. Tak więc kupując wszystkie elementy wymienione w aprobacie powinniśmy otrzymać ścianę czy sufit bezpieczny, o dobrych parametrach. Prawda, jakie proste?!
A jednak nie!
Otóż, Szanowni Czytelnicy, oprócz aprobat technicznych na systemy takie jak: ściana czy sufit istnieją aprobaty wydawane na poszczególne elementy wchodzące w skład systemu, czyli np. profile metalowe, wieszaki do sufitów, kleje gipsowe, masy szpachlowe. I tu dochodzi do paradoksu. Firma Rigips, która na polskim rynku posiada najwięcej systemowych aprobat technicznych i jest czołowym producentem płyt g-k określiła wespół z ITB w badaniach laboratoryjnych, z jakiej grubości blachy powinny być wykonane profile i wieszaki do ścian i sufitów, jaki skład powinny mieć masy szpachlowe aby dawać jak najmocniejszą spoinę zapobiegającą pęknięciom, a cała zabudowa miała określone wartości użytkowe. Grubość blachy określona w aprobatach technicznych w przypadku profili powinna wynosić 0,6mm, a w przypadku wieszaka 1mm. Niestety tzw. lokalni producenci nie mogąc inaczej konkurować, jak tylko ceną, postanowili wbić się na rynek profilami z blachy o grubości 0,5mm oraz 0,45mm z wieszakami o gr. 0,8mm. Czy kierowali się dobrem klienta? Bardzo wątpię, skoro obniżka grubości blachy sięga aż 20%.
Owszem, dali nam szansę zakupu tańszego wyrobu ale również mniej bezpiecznego. Czym się to kończy? Czy warto ryzykować i oszczędzić180 zł, aby kupić tańsze wieszaki i profile? (tyle wynosi różnica w zakupie profili i wieszaków na średniej wielkości poddasze). A może rodzi się nowa nieznana jakość - piękne rdzawego koloru wieszaki - 100% pewności tańszego zakupu i 200% pewności, że sufit spadnie nam na głowę. W swojej dociekliwości sprawdziłem nośność wieszaka o grubości 0,8mm do sufitów g-k który, posiada Aprobatę Techniczną wydaną przez COBW 'Metalplast" w Poznaniu. Deklarowana nośność wynosi 90KG. Z moich badań wynika, że tylko 40KG. Kuriozum? Błąd metodologiczny? Nie wiem. Pomijam już takie "kwiatki" jak ten na fot.3 (sufit 3), gdzie producent kleju do płyt g-k zaleca przyklejanie płyt do sufitu. Gdyby istniał program "Mann do Materny" murowany "Pajacyk 10-lecia". Przypominam, że Polska Norma PN-72 dotycząca suchych tynków nie wskazuje sufitu jako miejsca przyklejania na klej gipsowy płyt g-k.
Czy w tym gąszczu niejasności i pułapek, niekompetencji rożnych instytucji my inwestorzy możemy mieć nadzieje, że ciężko zarobione przez nas pieniądze, wymarzone mieszkanie czy dom nie rozleci się?
Tak, możemy mieć nadzieję, jeśli będziemy dokonywać właściwych wyborów, jeśli będziemy mądrze oszczędzać redukując negatywne skutki do minimum. Rada moja jest prosta - zawsze trzeba kupować markowe wyroby, może być to marka tańsza albo droższa, ale zawsze niech będzie to marka. Zawsze kupujmy elementy od jednego producenta, by w razie awarii móc łatwiej wyegzekwować odszkodowanie czy zadośćuczynienie od jednego a nie narażać się na kosztowne procesy z czterema, z których trzech już za rok może nie być.
źródło: Rigips
powrót